Mandatory Upgrades - Recenzja Data Pack

Mandatory Upgrades #9 – Order And Chaos cz. 3

Miło mi zaprosić na najbardziej oczekiwaną cześć recenzji Order & Chaos. Opisujemy nowe karty dla Anarchistów, a przede wszystkim świetne i ciekawe Tożsamości. Cały dodatek ożywia pomarańczową frakcję i wprowadza dużo nowych zabawek.

Order And Chaos

Edward Kim: Humanity’s Hammer

Netrunner-edward-kim-humanitys-hammer-

Bazyn: (2/5) ID, które jest nastawione mocno “anty-meta” – tag’n’bagowi będziemy trashować Scorched Earth, fast advance straci Biotic Labor. Osobiście jednak wolę ID, które nie potrzebują trafiać w odpowiednie karty, by uzasadnić ich wybór. Może sprawdzi się granie Edwardem jak Whizzardem z talią nastawioną na przekopywanie się przez R&D? Nie sądzę jednak byśmy widzieli Eda nawet w połowie tak często jak pozostałych dwoje buntowników z tego dodatku.

Lajcik: (4/5) Nie zgadzam się z tak niską oceną. O ile Edward Kim rzeczywiście jest najmniej oszałamiającym i najmniej zmieniającym metę z nowych ID Anarchowych, to nie spisywałbym go na straty.

W odróżnieniu od Whizzarda, który silnie kontruje assety, Edward Kim koncetruje się na korporacyjnych combo deckach opartych o operacje. Decki które są zwykle dość mocne i które wraz z nowym dodatkiem pewnie zyskają na popularności. Możliwość wytrącenia korporacji takich kart jak Scorched Earth, Biotic Labor, Fast Track, SEA Source, Midseasons Replacement, Trick of Light, Oversight AI czy którejś z ekonomicznych operacji czyni każdy access na HQ/R&D wyjątkowo groźny dla corpa. Tym bardziej, że korporacje często kolekcjonują takie operacje w HQ aby zachować na odpowiedni moment. Bardzo często grając Anarchami spotykałem sie, że wystawienie Impa skutkowało natychmiastowym czyszczeniem wirusów przez korporację w obawie przed stratą ważnych elementów swojego planu gry. Edward Kim eliminuje ten problem, jego zagrożenie jest stałe.

Wydaje mi się również, że jest to najbardziej ‘równe’ z nowych ID – nie niesie ze sobą żadnych wad. Jego umiejętność, podobnie jak Whizzarda, jest dodatkowym narzędziem które nie zobowiązuje nas specjalnie do budowania talii w żaden konkretny sposób. Daje nam możliwość reakcji jeżeli podejrzewamy korporację o jakieś niecne combo z operacjami.

Blackj4zz: (2/5) Z bólem serca daje Edwardowi tylko dwa punkty, bo bardzo podoba mi się to ID. Niestety wszystkie narzędzia, które Anarchowie otrzymali w pudełku, w umiarkowany sposób komplementują umiejętność pana Kima.

Nasz bohater jest człowiekiem karaluchem – praktycznie będzie niezabijalny. Weylandowi i Jinteki dosłownie wytrąci atuty z ręki, okazjonalny damage odwróci na swoją korzyść za sprawą I’ve Had Worse. Problemem jest tylko to, że taki sam efekt można uzyskać grając na Wanton Destruction, a samą tożsamość wymienić na o wiele bardziej lukratywną pod względem ekonomicznym.

Niszczenie operacji z decku wymaga większego szczęścia (większe density operacji na ręku) i obawiam się, że usunięcie jednej nie wpłynie istotnie na stan gry na stole. Jak dla mnie pan Kim podzieli los Silhouette jako ciekawostka, która jednak sprząta klaser w cieniu wielkiego brata (Noise, Gabe) lub siostry (MaxX, Andromeda)

Jander: (3.5/5) Hammertime! Edward Nożyco… Bezjednejręki z wbudowanym operacyjnym Impem. Najbardziej klasyczny z nowych runnerów, koncentrujący się na R&D i HQ. Wywalenie zwykłego Hedge Funda w kluczowym momencie może znacznie utrudnić grę przeciwnikowi, co dopiero kart istotnych dla game-planu corpa jak Biotic czy Trick of Light. Największym jego minusem jest to, że w tym samym dodatku pojawiają się dwie innowacyjne runnerki, które skupią większość uwagi graczy.

MaxX: Maximum Punk Rock
Netrunner-maxx-maximum-punk-rock-


Blackj4zz: (4,5/5) Anarchowie do Order and Chaos posiadali kilka różnych ID, ale tylko jedno z nich pozwalało złożyć top tier deck – Noise. MaxX jest pretendentem do obalenia jego hegemonii. Dlaczego? Po pierwsze umiejętność z ID jest praktycznie piątym klikiem. Ma ona swoje minusy – skraca czas gry do 14 tur (przy założeniu, że nie dobieramy klikami kart i gramy deckiem 47 kartowym i nie mamy Levy AR Lab Access). Po drugie umiejętność z ID odpala się bezwarunkowo – jest niezależna od stylu gry przeciwnika oraz sposobu złożenia naszego decku. Po trzecie MaxX – podobnie jak staruszek Noise – jest punk rockerem 😉 Po czwarte dobranie karty moim zdaniem jest bardziej wartościowym wykorzystaniem klika niż dobranie kredytu.

Aby maksymalnie wykorzystać plusy tożsamości będziemy prawdopodobnie składać decki, które wymagają dużego dociągu kart aby działać – sugeruje to silnik ekonomiczny oparty o eventy. Aby minimalizować minusy wynikające z umiejętności w deckach znajdzie się prawdopodobnie wspomniany Levy AR Lab Access oraz przywracacze kart z heapa (Deja Vu, Same Old Thing, Clone Chip, Retrieval Runy). Dzięki takiej konstrukcji MaxX może być pierwszym ID, które rozwiąże problem wyszukiwania icebreakerów przez Anarchów – o wiele łatwiej wyszukać karty ze sterty niż z decku. MaxX będzie zdecydowanie jednym z najagresywniejszych tożsamości, w jednym rzędzie z Gabem, Andromedą i Chaos Theory.

Bazyn: (4/5) Po pierwsze, tak powinien wyglądać design nowych Identity – nie, nudne mielenie podobnych do już publikowanych umiejętności, tylko cecha zmuszająca graczy do budowania specyficznych talii. Good job FFG!

Sama MaxX jest ID dla graczy preferujących agresywną grę – szybki rig, szybkie multi-accesy. Nie należy bać się jej zdolności – jak coś spadnie do heapa, co chcielibyśmy dobrać, należy zamknąć oczy i powiedzieć sobie na spokojnie, że równie dobrze ta karta mogła być zagrzebana na dnie talii. Oczywiście, jest wiele sposobów, by wykorzystać w pozytywny sposób gromadzące się karty w discardzie – to jest moment, by sprawdzić w pamiętniczku pomysły jakie powstawały po pierwszym dużym dodatku – MaxX z Exile’m na pewno się kłócili w piaskownicy o zabawki. Tak jak Blackj4zz napisał – Retrieval Run, Clone Chip, Deja Vu to karty, które na pewno trzeba bardzo mocno rozważyć. Dodatkowo bezpieczną drogą jest granie Levy AR z Same Old Thingami, aby nam się deck nie skończył, można jednak spróbować drogi bardziej szalonej – zamiast Levy wrzucić Magnum Opus i uznać, że jak skończą nam się karty to trudno – więcej nie dobieramy, żyjemy z tym co mamy na stole i  mamy nadzieję, że nie trafimy w Snare! 🙂

Jander: (5/5) Wygląd, flavor text, zdolność i wynikająca z niej spójność talii – wszystko to składa się na identity doskonałe. Wymaga określonego decku, z dużą ilością przywracania, ale oglądanie trzech nowych kart na początku każdej tury (jedną na rękę, dwie do śmietnika) to niesamowita zdolność. Już w pierwszej mamy trzy nowe karty. MaxX wygrywa już niemałe turnieje, więc sądzę że jej siła jest naprawdę duża. Nie jest to żaden Noise’owy pasjans, tylko porządna, agresywna gra w której to karty runnera lecą do kosza. Już nie mogę się doczekać pierwszej gry mając ją za runnera.

Lajcik: (5/5) Skoro koledzy tak wiele napisali o zaletach to ja trochę pomarudzę (ale nie tylko 🙂 MaxX wydaje się być najbardziej nieobliczalnym z ID ze wszystkich dostępnych. Musimy się liczyć z tym, że ⅔ naszego decku znajdzie się w śmietniku. Niefortunne odpalenie umiejętności kilka razy pod rząd może nas postawić w trudnej sytuacji (pozdrawiamy jawohlowego injecta, nie mogę znaleźć linka :P). Bardzo dużym problemem mogą być też korporacje grające na damage (np. Argus czy Jinteki) – zmuszanie MaxX do zrzucania kart z ręki ‘for funsies’ może opóźnić jej grę znacząco. Dodatkowo warto wspomnieć, że rzadko obecnie widywana agenda Chronos Project jest praktycznie hard kontrą na MaxX. Zescorowana w odpowiednim momencie może właściwie przekreślić szanse runnera na odbicie się.

Podsumowując MaxX to świetnie zaprojektowane ID – zarówno od strony tematycznej jak i mechanicznej. Silna, ale dobrze zbalansowana umiejętność – na pewno nie jest ID dla początkujących i będzie wymagało od pilota sporo doświadczenia i uwagi.

Valencia Estevez: The Angel of Cayambe
Netrunner-valencia-estevez-the-angel-of-cayambe-


Lajcik: (4/5) Valencia to kolejne ID nastawione na bardziej agresywną grę, pokusiłbym się o stwierdzenie że to prawie Criminal. Ciekawe jest jednak to, że Valencia swoją umiejętnością wspiera dwa zupełnie odmienne style gry.

Z jednej strony na myśl sam nasuwa się Blackmail – o czym myślę nie ma sensu się rozpisywać. Dostajemy dość niezawodną (w połączeniu z Investigative Journalism) okazję grania tą kartą. Skłaniamy się wtedy ku wykonywaniu pojedynczych, groźnych, ‘chirurgicznych’ skoków po zwycięstwo. Można by więc zbudować deck w tej tematyce – spokojnie farmić wirusy w celu wykonania głębokiego skoku na R&D i pilnować korporacji zagrywając Infitration kiedy coś podejrzanego dzieje się na zdalnych serwerach.

Z drugiej strony ten dodatkowy kredyt w trakcie każdego runu zachęca do budowy decków które mają na celu częste bieganie. Personal Workshop, John Masanori i Desperado to najbardziej oczywiste karty które wspierają taki styl gry. Można więc przy budowie decku pójść w tą stronę i zaczerpnąć z Criminalowej szkoły gnębienia korporacji.

Za karę nasz deck będzie bardziej rozrzedzony (musimy grać 50 kartami) przez co może być trudniej trafić splasha lub inną pożądaną kartę. Anarch dostał jednak sporo różnego dociągu w ostatnich czasach więc Valencia powinna sobie poradzić.

Blackj4zz: (4,5/5) Jeżeli MaxX jest nieobliczalnym runnerem tematycznie, to Valencia jest dla mnie nieobliczalnym runnerem turniejowo. Jak zauważył Lajcik powstaną dwa główne kierunki budowania Valencii: używające żeton bad publicity jako ekonomii oraz używające go jako paliwo do Blackmaili. Order and Chaos dostarczył wszelkich narzędzi aby deck na Blackmailu mógł działać i być konsekwentnie skuteczny: Na dodawanie bad pubów mamy: Qianju PT z Activist Support, Investative Journalism. Głęboki dig w R&D: kilka Medium, Hivemind, Inkubator

Draw w celu szybkiego dobrania elementów komba: I’ve Had Worse. Szybka ekonomia: Day Job. Breaker: Crypsis, Hivemind. Plus kilka użytecznych zabawek: Amped Up, Memstrips

Oczywiście taka Valencia będzie miała naturalne kontry: Caprice Nisei, Oversight AI ochroni jeden serwer, Nisei Mk II jest w stanie powstrzymać kombo run na R&D, Executive Bootcamp jest hard-counterem na szantaż. Niemniej tak złożony deck będzie miał dość silny matchup przeciwko wolnym archetypom i dość wyrównany (ale znacznie gorszy) przeciw Fast Advance’om i trap deckom. Turniejowo pozostaje dla mnie zagadką czy jest w stanie równo przynosić zwycięstwa.

Bazyn: (4/5) Proponuję szybką metodę oceny jakości runnerowych ID: jeżeli z karty patrzy na Ciebie kobieta – bierz, buduj, wygrywaj. Jeżeli to pan – włóż do klasera, zapomnij. Metoda nie bez wad, ale niewątpliwie scena turniejowa będzie w najbliższym czasie podzielona między Andzię, Maxx, Valencię, Kate i rodzynkowym Jazgotem.

Valencia jest bardzo groźna, ponieważ talie korporacji nie posiadające jakiejś konkretnej kontry na Blackmail będą musiały mocno się napocić, aby punktować agendy. Zabierając deck na turniej będziemy musieli zadać sobie pytanie jak poradzimy sobie z nową panią Anarch – możemy być fast advance’m, możemy grać Caprice Nisei, możemy spamować stół niebronionymi serwerami, ale tradycyjne punktowanie za dwoma niezrezowanymi lodami już nie będzie działać.

Jander: (4/5) Widziałem talie z Blackmailem grane w Chaos Theory ze względu na 40 kartowy deck. Tutaj największa słabość takiego decka została dodatkowo zwiększona do 50 kart. Trudniej będzie wyciągnąć Blackmaila (Planned Assault będzie niezbędne) i trzeba liczyć się z tym, że sprytny corp zrushuje agendy licząc, że szantażyk nam nie wejdzie. Mnie najbardziej ciekawią inne korzyści z bad publicity – zrobienie z tego runnerowej ekonomii i zmniejszanie ręki wydanym w tym dodatku currentem. Pamiętajmy też, że zwykły Clone Retirement w początkowej ręce może zepsuć Valencii całą grę.

Amped Up
Netrunner-amped-up-


Jander: (4/5) Kolorowe cukierki dające clickowy odpowiednik Stimhacka. W kluczowym momencie gry możemy dostać dwa dodatkowe clicki za cenę 1 kredytu i 1 brain damage. Podobnie jak Stimhack może bardzo zaskoczyć corpa. Jednak w przeciwieństwie do niego ma dość wysoki koszt influence, utrudniający importowanie do innych frakcji. Noise będzie mógł zainstalować dwa dodatkowe wirusy, wielokrotne skoki z Medium pozwolą zobaczyć jeszcze więcej kart w jednej turze, zdolność RP i inne karty taxujące clicki będą dużo słabsze (przeklikać Janusa? Nie ma problemu). Świetna karta, myślę że pojawi się w każdym Anarchu przynajmniej w jednym egzemplarzu.

Lajcik: (5/5) Fantastyczna karta dająca Anarchom narzędzie do zwiększania presji – w 6 klikach w turze można zrobić naprawdę dużo. Samo istnienie tej karty spowoduje że korporacja dwa razy się zastanowi nad awansowaniem agendy na bezczela. Generalnie Anarch to najlepsza frakcja dla tej karty, bo rzadko kiedy ten losowy brain damage może nam zepsuć resztę tury jako że gramy głównie ze stołu. Prawdopodobnie nie zobaczymy jej w Criminalu który za bardzo polega na run eventach i kartach zagrywanych po runie żeby ryzykować ich utratę z ręki.

Blackj4zz: (3,5/5) Dla mnie ta karta to nic innego jak ważny element kombo decków grających na jeden duży dig na R&D przy użyciu kilku Inkubatorów, lub jako wzmocnienie Wanton Destruction. W przeciwieństwie do kolegów nie podzielam wielkiego entuzjazmu do wkładania Amped Up jako 1-of do każdego anarcha. W moim doświadczeniu kliki potrzebne nam są aby wykonać skok niespodziankę używając kart, które ukrywamy na ręku. Rzeczony event od razu obdaruje nas brain damagem i możliwe, że pozbawi nas kluczowej karty z ręki. Nie zmienia to jednak faktu, że efekt +2 klicków jest potężny, więc obok takiej karty nie można przejść obojętnie. Większość pomarańczowych decków o wiele bardziej skorzysta ze Stimhacków jako formy “odmóżdżania”.

Bazyn: (5/5) Karta, która w kluczowym momencie gry pozwala nam przypieczętować zwycięstwo nie dając korporacji szansy na reakcję. Wspomniany przez kolegów duży dig na R&D jest jedną z opcji, działa też jednak bardzo dobrze z Keyholem – gdy po trzecim kliku podejrzewamy, że dodatkowe dwa runy na R&D zrzucą wystarczająco wiele agend do archiwum. W Anarchu grającym I’ve Had Worse, ale bez Plascrete’a, należy uważać z używaniem Amped Up w early i mid-gamie. Najbardziej mi ta karta pasuje do Maxx – tam mamy wiele sposobów radzenia sobie z odrzuconymi kartami, więc strata istotnej karty z ręki nas tak nie zaboli.

I’ve Had Worse
Netrunner-ive-had-worse-


Bazyn: (5/5) Ta karta to Diesel, w którym dopłacamy 1 za doskonały bonus. I’ve Had Worse  rozwiązuje odwieczny problem Anarchów z dociągiem – koniec pożyczania Quality Time’ów, czy nawet Express Delivery. Myślę, że też zastąpi pancerze w tej frakcji – z pełną ręką, z jednym egzemplarzem I’ve Had Worse, mamy 80% szans na przeżycie dwóch Scorched Earth. Niestety zaledwie jeden brain damage już stawia nas w kłopotliwej sytuacji, ale też jest plus – Corp nie wiedząc, czy mamy tę kartę może zdecydować się na przedwczesny wybuch i tym samym stracić szansę na realizację swojego głównego winconu. Dzięki temu, że I’ve Had Worse odpala się i na meat, i na net damage zasmuci zarówno Weylanda, jak i Jinteki.

Jander: (4.5/5) Pierwsza z dwóch znakomitych kart ekonomicznych dla Anarcha. Tutaj mamy draw bez żadnego kombinowania a’la Inject. Dodatkowo utrudnia życie zabijającym deckom. Jinteki: Personal Evolution nie będzie jednak w tragicznej sytuacji, bo często doprowadza runnera to stanu zerowej ilości kart w stacku. Mały minusik za to, że nie zastąpi niestety pancerzy.

Lajcik: (5/5) Auto include w Anarchu i najpewniej będzie importowany do Criminali zamiast Quality Time.

Blackj4zz: (6/5) Dla mnie jest to najlepsza karta z całego pudełka, gdyż moim skromnym zdaniem redefiniuje balans pomiędzy runnerem, a korporacją w kontekście strategii palenia. Istnieje wiele decków: Blue Sun Scorch, Cerebral Imaging Scorch czy wszystkie warianty Jinteki Personal Evolution Flatline, które całą grę budują pozycję aby wykonać zagranie na flatline. Owa sekwencja kart (Sea Source, Scorched Earth x2 czy Ronin, Neural EMP, Neural EMP) wymaga od korporacji wykorzystania wszystkich środków aby zakończyć grę. Ewentualny pancerz czy Deus Ex leżą na stole (lub w cmentarzu) i mogą być brane pod uwagę podczas korporacyjnych kalkulacji.

I’ve Had Worse jest lepszą protekcją nie tylko dlatego, że kontruje oba typy obrażeń, ale głównie dlatego, że robi to w sposób niejawny. W praktycznej sytuacji Blue Sun robi SEA Source za 30 kredytów (90% całej swojej kasy po zdjęciu Janusza na rękę). Runner ma 5 kart na ręce i nie płaci za trace. Korp odpala Scorched Earth i ma 20% szans na zabicie runnera przy jednym I’ve Had Worse na ręku lub 0 gdy są na nim dwa. Jeżeli nie zabije hakera – Blue Sun pozostaje z 5 kredytami, a runner po zapłaceniu 2 kredytów i zdjęciu taga nadal siedzi na swojej górze pieniędzy i ma olbrzymią przewagę.

Moim zdaniem flatline przestanie być główną strategią wielu corpo decków, bo każdy runner potencjalnie może mieć splashowane I’ve Had Worse. Korporacja ma natomiast bardzo limitowane możliwości przeglądania ręki przeciwnika. Jak wspomnieli koledzy I’ve Had Worse ma drugą stronę i może być stosowany jako czerwony Diesel, który sam w sobie jest wspaniałą kartą. Całość składa się w moich oczach na event bez wad, który realizuje wiele różnych celów i jest bardzo dobry we wszystkim co robi. Trochę jak Jackson Howard.

P.S. Żałuję tylko, że nie utrzymała się nazwa ze spoilerów, bo Steelskin brzmi dużo lepiej.

Itinerant Protesters
Netrunner-itinerant-protesters-


Blackj4zz: (2/5) Składając decki na Blackmail wielu z nas miało przyjemność doświadczyć jak trudno jest wlepić korporacji znacznik bad publicity. Możemy to ekstrapolować – przekazanie kilku żetonów będzie jeszcze trudniejsze. Itinerant Protesters to karta, która pozwoli czerpać nam korzyści z kilku znaczników złej prasy – pomniejszając rękę korpa. Efekt wydaje się potężny ale karta ma kilka bardzo istotnych minusów: skomplikowany setup, koszt i wreszcie jest to current, który może spaść ze stołu po jednej turze. Nie sądzę aby karta trafiła do decków jako kontra na potężne currenty korporacji jak Enhanced Login Protocool. Jedyny deck, który ma szansę być beneficjentem tej karty to Valencia Estevez. Podejrzewam jednak, że najsilniejsze buildy pani reporter powstaną bez tej karty (mimo synergii z Vigilem).

Jander: (2/5) Górnicy, pielęgniarki, rolnicy, nauczyciele, projektanci gier planszowych, wszyscy pod HQ corpa! Po zadaniu corpowi kilku bad publicity będzie znacznie utrudniało mu grę. Zobaczymy jak Valencia będzie działała, jestem ciekawy i ten current całkiem mi się podoba. Jedną z najgorszych rzeczy dla corpa jest agenda flood, a tutaj jest on jeszcze bardziej niebezpieczny. Przy 2 bad publicity corpowi zostają tylko trzy karty, idealnie pod Legwork. Będzie grany tylko w deckach do tego przeznaczonych, to znaczy u Valencii.

Lajcik: (3.5/5) Nie sądzę, żeby Valencia na Blackmail mogła obejść się bez chociaż jednej sztuki tej karty w decku. Protestanci pomogą Valencii zamykać gry gdyż wywierają ogromną presję w późniejszej fazie partii, kiedy korporacji może udało się podnieść jakieś ICE do obrony przed Blackmailami i może kisi jakieś ‘asy’ w HQ. Zagranie protestantów przy nawet jednym znaczniku złej prasy zmniejszy pole manewru korporacji i ułatwi acessy na rękę, a przy trzech praktycznie zmusi korporację do bardzo trudnych decyzji i efektywnie do grania topdeckiem (tzn tylko kartami dobieranymi). Oceniłbym tą kartę wyżej bo koncepcja jest super fajna, ale jest to właściwie karta tylko dla Valencii…

Bazyn: (3/5) To, że jest to karta tylko dla Valencii powinno być jasne. O tyle bym się nie zgodził z ekstrapolacją Blackj4zzową, że najtrudniej jest obecnie dać pierwszy Bad Pub, następne możemy z łatwością dawać za pomocą Investigative Journalism. Jeżeli odpowiednio szybko nam przyjdą obie karty, to zadziałają one na korporację jak Wanton Destruction, które swoją drogą warto zagrać turę po Itinerant Protesters – gdy korp już zrzucił parę kart z ręki łatwo odrzucimy mu resztę.

Showing Off

Netrunner-showing-off-


Bazyn: (3/5) Bardzo dobra karta w taliach kopiących w R&D za pomocą Interface’ów bądź Medium – w jednym kliku możemy pobiec “tradycyjnie”, obejrzeć kilka wierzchnich kart, a następnie zamiast czekać całą turę, albo dwie na następne sensowne accesy, zagrać Showing Off i obejrzeć kolejne kilka kart ze spodu. Dobra kontra na Daily Business Show, gdy podejrzewamy, że Korp, chowa przed nami agendy. Wysoki influence sprawi, że raczej nie ma sensu importować tę kartę do innych frakcji, w Whizzardzie albo w Edwardzie jednak jak najbardziej 1-2 sztuki się przydadzą.

Blackj4zz: (1,5/5) Kompletnie się nie zgadzam z przedmówcą. Showing Off to książkowy przykład karty typu win-more. Event osiąga szczyt swojej przydatności jeżeli możemy dwukrotnie przeprowadzić skok na R&D w jednej turze. Samo doprowadzenie do takiej sytuacji jest przesłanką, że jesteśmy na dobrej drodze do wygranej. Showing Off nie kontruje Daily Business Show, bo nie wiemy czy corp chowa tam akurat agendy. Równie dobrze te same projekty mogą być na szczycie R&D. Jeżeli w pierwszych dwóch klikach udało nam się “otworzyć” drogę do decku, to dwa ostatnie clicki wolałbym wykorzystać na Indexing niż na access maksymalnie dwóch kart ze spodu R&D. (Przy medium/kilku interfejsach na stole – ciężko jest dwa razy zaatakować w jednej turze). Karta może być bardzo słabą kontrą na Architekta. Może też kombować się z Record Reconstructor. Dla mnie jej użyteczność jest jednak porównywalna do Window, z którą dzieli mechanikę i może będzie dzielić miejsce w klaserze 😉

Jander: (2/5) W jakimś tam stopniu Daily Business Show kontruje… R&D lock obecnie łatwo jest corpom przeskoczyć, zwłaszcza Near-Earth Hubom. A uderzyć w R&D dwa razy w ciągu tury nie jest znowu tak trudno. Szkoda, że koszt influence jest wysoki.

Lajcik: (2/5) Ogólnie rzecz biorąc dostajemy właściwie podobny efekt do Demolition Run. Pozwala nam, jeżeli mamy możliwość, accessować drugie tyle kart z R&D. Znakomicie pasuje do frakcji i powinien znaleźć swoje zastosowanie w nowych wirusowych deckach. Mimo wszystko wolałbym jednak grać Demolition Run, bo jest bardziej uniwersalny i bardziej szkodzi korporacji.

Wanton Destruction

Netrunner-wanton-destruction-


Lajcik: (5/5) Wanton Destruction nie bez powodu kosztuje 4 influence do wypożyczenia, jest to praktycznie Anarchowy syfon. Znakomicie kombuje się z Eaterem a w połączeniu z Amped Up czy Stim Dealer jesteśmy w stanie praktycznie wyczyścić korporacji rękę. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jak dużym ciosem dla korporacji będzie utrata 3 kart z HQ. Szczególnie, że jest to miejsce gdzie te karty skrzętnie się zbiera aby zagrywać je w odpowiednim momencie. Skończą się czasy zostawiania na Anarchów lekko bronionego HQ 🙂 Jedyne co mnie smuci, to to że Wanton Destruction nieco przyćmiewa umiejętność Edwarda Kima.

Bazyn: (4/5) To prawda, Wanton Destruction to jedna z kart dzięki którym Eater będzie bardzo groźny. Wiele gier teraz może się kończyć poprzez zagranie Wanton Destruction, odrzucenie kliku kart z ręki korpa (min. trzech, ale od czego mamy w frakcji Joshuę, czy Amped Up?), a następnie odpalenie zagranego wcześniej Hades Sharda.

Blackj4zz: (5/5) Wydaje mi się, że Wanton Destruction to karta, która będzie definiowała styl gry Anarchów. Przeciw Shaperom wiemy, że w każdym momencie na stół może trafić dowolny program. Przeciw Criminalom, w każdym momencie możemy stracić pieniądze. Przeciw Anarchom będziemy musieli przyzwyczaić się, że to co mamy na ręku bardzo szybko może ją opuścić. Wanton Destruction jest Anarchowym syfonem. Podobnie jak Accoun Siphon, bardzo pasuję do nowej mety opartej na Eaterze i wspaniale kombuje się z nowymi zabawkami dającymi kliki. Wanton Destruction jest kolejnym gwoździem do trumny dla corp decków szykujacych się na flatline. Must have.

Jander: (4.5/5) Karta bardzo mocna, jednak dla najlepszego efektu potrzebuje całej tury, a nawet dodatkowych clicków. Combo corpy zdecydowanie się zasmucą, ale od czego jest Jackson? Obrona HQ będzie bardzo ważna i chomikowanie tam agend w oczekiwaniu na dogodną sytuację przestanie być najlepszą opcją – lepszą może okazać się ich rushowanie. Zresztą to chyba najlepsza kontra na zabawy z Eaterem. Crisium Grid, Caprice, to będą niezbędne rzeczy w mecie pełnej ekip remontowych w HQ.

Day Job
Netrunner-day-job-

Jander: (5/5) Kolejna z nowych, rewelacyjnych kart ekonomicznych, z jednym z najlepszych obrazków w Netrunnerze. Ten event daje turę clickania w Magnum Opus bez kosztów instalacji Magnuma. Nieco mniej wydajny i wszechstronny od Lucky Find, ale z mniejszymi kosztami zarówno influence, jak i kredytów. Myślę, że znajdzie się w trzech sztukach w prawie każdym Anarchu, a może być nawet importowane do talii grających na PrePaidach zamiast Lucky Findów, aby zaoszczędzić influence. Może sam je wrzucę i wyślę Kena do pracy? W końcu już ma doświadczenie w pracy…

Lajcik: (4/5) Kupię t-shirta z tym artworkiem – jest fantastyczny. Day Job to świetna karta dzięki której można poważnie zastanawiać się nad silnikiem ekonomicznym opartym o PrePaid Voicepad w Anarchu. Noiseowe pasjanse pewnie nie będą chciały iść ‘na etat’, ale pozostali runnerzy na pewno się skuszą.

Bazyn: (4/5) Bardzo solidna ekonomia w frakcji, która miała (i sądzę, że wciąż będzie to największa bolączka Anarchów) z nią problemy. Sprawia, że mnie także kusi próba zaimplementowania PrePaid Voicepad w którymś z Anarchowych ID.

Blackj4zz: (4/5) Zgadzam się z przedmówcami. Anarchiści w dużym dodatku dostali dwie rzeczy, które urealniają decki na Prepaid Voicepadach (PPVP): draw (Vigil, I’ve Had Worse) oraz ekonomiczny event – Day Job.

Dzienna praca jest wyjątkowym eventem ekonomicznym i nie mówię tu o fantastycznym artworku. Event jest paradoksalnie bardzo pasywną kartą w kontraście do idei ekonomii PPVP. Zagranie tej karty w odróżnieniu od Sure Gamble czy Lucky Find staje się zatem decyzją o kluczowym znaczeniu w kontekście dynamiki rozgrywki. Dodatkowo event nie daje nam w pełni wykorzystać 3 padów i nie możemy go zagrać ponownie używając Same Old Thing. Dlatego też nie jestem do końca przekonany czy Kate wymieni 3 Szczęśliwe Znaleziska na 8-godzinną pracę w call center idąc za przykładem koleżanki z irokezem.

Forked

Netrunner-forked-


Lajcik: (4/5) Sztućce otwierają z powrotem drzwi do archetypu decku zjadającego każdy napotkany ICE. W takim decku można by się nawet pokusić o granie Unscheduled Maintenance. Z drugiej strony sztućce są problematyczne w używaniu bo będziemy je raczej zagrywać reaktywnie – kiedy już ICE jest podniesiony (w przeciwnym wypadku corp po prostu nie podniesie obrony lub nie trafimy podtypu). Musi więc być nas stać na przejście danego ICE dwa razy, co bywa nietanie. Sztućce fajnie łączyłyby się z kartami takimi jak Tinkering czy Paintbrush – ale może być trudno pogodzić wysokie koszty influence na tych kartach. Powinny też dobrze się sprawdzać w mniej masowych ilościach. Ich selektywne działanie może nie raz okazywać się dobre dla runnera – wystarczy przyjrzeć się ułożeniu ICE na serwerze i zagrać odpowiednim sztućcem. Bardzo fajne koncepcyjnie karty, ciekawe, ile uda się z nich wycisnąć.

Forked ma szansę być najpopularniejszym sztućcem – jako że Sentry są najbardziej uciążliwymi do przechodzenia ICE, i najczęściej mają po kilka subrutyn.

Bazyn: (3/5) Sztućce będą bardzo silnymi kartami, nie pozbawionymi jednak wad wspomnianych przez Lajcika. Głównym dylematem przy wkładaniu ich do talii jest to, które chcemy mieć i w jakiej liczbie. Sądzę, że ostatecznie będą częściej używane jako zabezpieczenie na ten rodzaj lodów, z którym radzimy sobie najmniej efektywnie, a nie jako uniwersalna odpowiedź na wszystko, co przed nami korp postawi.

Forked pomoże nam na Sentry – lody, które często najbardziej nas taksują. Pozwoli nam w banalny sposób usunąć z gry Ichi 1.0, efektywnie poradzi sobie z irytującym Data Ravenem, czy odblokuje nam serwer, na którym straszy nas Archer. Warto pomyśleć nad dorzuceniem do Criminala, gdzie Faerie może nadziewać na widelec absurdalnie tanio każde Sentry w grze.

Blackj4zz: (3,5/5) Zgadzam się z Lajcikiem, że sentry urastają do miana największych problemów: Komainu i Tsurugi taxują w RP, Archer niszczy rigi w dynamicznych Super/Hiper/Tytan modernizmach, a Janusz praży mózgi w Blue Sunach. Event pozwalający usunąć ze stołu te przeszkody – musi być dobry.

Karta ma jednak kilka minusów:
– Jako, że sentry są zazwyczaj przykrymi ICE’ami – będzie trzeba je łamać dwa razy (raz przy rezie i drugi raz przy okazji Forked)
– Forked kosztuje dwa kredyty – tanio nie jest
– Forked nie zabija Architecta
– Forked (podobnie jak cały zestaw sztućców) niszczy pierwszy lód. Corpy mogą więc nauczyć się odpowiednio pozycjonować swoje ICE’y, aby odwlekać w czasie ich zjedzenie.

Efekt niszczenia lodu jest jednak na tyle potężny, że karta zawita do dużej rzeszy pomarańczowych decków

Jander: (3/5) Sentry przede wszystkim mają robić źle, opcja taxowania jest w nich drugorzędna. Zabić Komainu czy Tsurugi Pasożytem to niewielki problem i moim zdaniem to lepsza opcja, niż używanie do tego Widelca. Oczywiście opcja wyłączenia Archera Wróżką to rzecz fantastyczna, ale Criminalsi przecież i tak dysponują najlepszą na niego kontrą – Emergency Shutdown.

Knifed
Netrunner-knifed-


Jander: (3/5) Zabić kosztowne bariery! Wywalenie do kosza zrezowanego za kasę Curtain Walla będzie dużo łatwiejszą opcją, niż zjadanie go Parasite’em plus Datasuckerem. Przeklikanie Eli czy Markusa to świetna opcja, nie mówiąc już o zabiciu awansowanego do nieskończoności Ice Walla w Instytucie Tennisa.

Lajcik: (4/5) Wszystkie sztućce lubię tak samo, chociaż Knifed będzie miał chyba najwęższe zastosowanie, bo głównie przyda się na Weylanda, który jest największym potentatem barier.

Bazyn: (3/5) Knifed przyda się na pewno, aby w taliach na Eaterze radzić sobie z Wraparoundem. Poza tym nie szczególnie mnie ekscytuje – bariery zazwyczaj przechodzi się dość tanio, albo są małe, albo mają jedną subrutynę i wtedy wystarczającym łamaczem okazuje się D4V1D.

Blackj4zz: (3,5/5) Do niszczenia sentry możemy użyć Parasite’ów, bo duża część ICE’ów granych przed O&C, ma małą siłę (Komainu, Rototurret, Tsurugi, Pup). Dla kontrastu, bariery mają zwykle dość sporo siły i najczęściej jedną subrutynę. D4V1D nie jest ostatecznym rozwiązaniem tego problemu, a Knifed i owszem.

Najpopularniejszą barierą jest taxujący Eli 1.0. Eater przechodzi go za 4 kredyty. Czy to jeszcze łapie się w ramach tanio?

Spooned
Netrunner-spooned-


Blackj4zz: (3/5) Spooned wyróżnia się ze wszystkich sztućców jako jedyna kontra na znienawidzony Lotus Field. Karta, jak wszystkie tego typu eventy, będzie grana razem z Eaterem w Anarchach.

Niebiescy runnerzy mogliby chcieć wypożyczyć Łyżeczkę do swoich decków, ale wysoki koszt influence jest zniechęcający. Jedynym runnerem, który może grać one-of ze wszystkich sztućców jest, moim zdaniem, Ken.

Warto zauważyć, że Spooned + D4v1d wydaje się być mocną odpowiedzią Anarchów na Tollbootha.

Jander: (3.5/5) Usuwanie Tollbootha Davidem to najlepsze zastosowanie tej karty. Tak jak przy poprzednich sztućcach – najlepiej kasować lody o wysokiej sile, a resztę zabić Parasitem wracanym Deja Vu/Clone Chipem. Ten archetyp może sporo namieszać, dobrze, że corpy dysponują obroną w postaci Jacksonów i Internsów. Nie widzę tego zestawu w dużej ilości u innych runnerów, najwyżej pojedyncze egzemplarze – koszt influence jest dość spory.

Lajcik: (4/5) Ja dodam tylko, że idę szykować deck na Kit oparty o Spooned. *zaciera rączki*

Bazyn: (4/5) Coraz bardziej popularne w Anarchach staje się granie bez code gate breakera, z założeniem, że radzimy sobie z tymi lodami za pomocą Parasite’ów, Femme Fatale, D4V1Da, czy Crypsisa. Spooned tylko wzmocni tę strategię.

Eater
Netrunner-eater-


Bazyn: (5/5) Wiele razy po przeczytaniu spoilerów “internety” obwieszczały koniec mety, jaką znaliśmy do tej pory i tak też jest w przypadku Eatera. Najczęściej internety, jak to mają w zwyczaju, okrutnie się myliły. Tutaj jednak nie wyobrażam sobie, by nowe AI nie stanowiło podwaliny pod zupełnie nowy typ talii.

Eater pozwala nam bardzo tanio łamać wszystkie rodzaje lodów, jednak wymaga, by określić inne cele naszego biegania niż tradycyjne szukanie agend w różnych serwerach. Są przynajmniej trzy sposoby na osiąganie przewagi nad przeciwnikiem za pomocą Eatera.

Świetnie sprawdzi się z kartami, które same z siebie rezygnują z accessu – Vamp, Retrieval Run i przede Keyhole we frakcji, Indexing, Account Siphon, jeśli chcemy poświęcić trochę punktów wpływu.

Druga sfera, którą pięknie uzębiony łamacz kocha, to karty odpalające się przy udanym runie. John Masanori da nam kartę, Datasuckery się naładują, Desperado, Security Testing, Gabe dadzą nam kredyty. W tej grupie są też karty, które możemy zagrać dopiero po udanym skoku – Data Leak Reversal czy Emergency Shutdown.

Trzecia, na eksplorowanie której czekam od spoileru tego dodatku, to agresywne psucie lodów korporacji. W tym wariancie patrzymy tylko co korp nam zrezuje i zabieramy Eatera na krótki spacerek, wyposażając go w odpowiedni sztuciec. Pieski trzeba karmić. Dorzucamy do talii Deja Vu, Same Old Thingi, Datasuckery (które, nam się łatwiej ładują!), Parasite’y i patrzymy na smutną minę przeciwnika, gdy nie jest w stanie utrzymać na planszy żadnego lodu.

Wiele ID skorzysta z usług Eatera, ale sądzę, że najsilniejszy będzie w Valencii opartej na sztućcach i Blackmailu – lody na centralnych zjadamy, na serwery zdalne staramy się wchodzić wyłącznie szantażem.

Na co musimy uważać? Przede wszystkim na Swordsmana, co do którego jestem przekonany, że teraz zrobi się znacznie bardziej popularny.

Blackj4zz: (4,5/5) Bazyn dokładnie nakreślił pełen wachlarz zastosowań Eatera. W ramach uzupełnienia dodam, że Zjadacz polubi się również z Singularity która wreszcie ma szansę na powrót do meta. Podobnie dzięki niemu możemy za darmo instalować Shardy i dobierać Johnem Masanori, który wydaje się często trafiać do pomarańczowych decków.

Nie zgadzam się natomiast z wnioskami. Wg mnie Eater nie będzie grany w Valencii, gdyż ta większości przypadków i tak będzie biegać za pomocą Blackmaili i ewentualne łamanie lodów równie dobrze wykona Crypsis. Zamiast combo decków Eater zagości wg mnie u agresywnych runnerów (MaxX) albo w bardzo kontrolnych wariantach – Reina Source, albo może nawet Ian.

Swordsman miał zakończyć dominację Atmanów, pokonać Crypsisa jako pojedynczego breakera. Nic takiego się nie stało i teraz ICE Jinteki nie zniszczy Eatera. Hakerzy będą musieli po prostu umieścić w decku alternatywę niszczenia lodów dla “sztućców”.

Już lepiej kontrować Eatera poprzez ulepszenia: Crisium Grid albo Hokusai Grid.

Nie zmienia to jednak faktu, że Eater to fenomenalny breaker – jak Crypsis tylko dużo potężniejszy. Dobrze zbalansowany, posiada swoje minusy, które można niwelować przez odpowiednią konstrukcję decku.

Jander: (5/5) Według mnie może pojawić się w każdym Anarchu jako doskonały face-checker, którego Anarchom dotychczas brakowało. Idealny lodołamacz do archetypu Siphon Spam. Będzie się działo, choć karty zainstalowane w remote serwerach nie będą tym zagrożone (poza Singularity).

Lajcik: (5/5) Eater raczej nie jest takim doskonałym face-checkerem, bo za tego face-checka nie dostaniemy nic, a zapłacimy kredyty i klika. Jest to wysoce nieopłacalne, jeżeli nie gramy do tego kart pozwalających nam zgarnąć z takiego runu jakichś dodatkowych profitów (Datasucker, Security Testing czy John Masanori). Nie powinien przez to wypchnąć Crypsisa z decków, którym zależy na accessach.

Również jestem zdania, że Swordsman nie będzie wielkim poskramiaczem Eaterów – trzeba go będzie po prostu brać pod uwagę. Dużo większym zagrożeniem będą upgrade’y na serwerach centralnych, z którymi oparty na Eaterze deck nie za bardzo będzie mógł sobie poradzić.

Chłopaki niewiele pozostawili do dodania – Eater jest kolejną kartą w tym dodatku, która otwiera nowe drzwi i mocno zatrzęsie metą.

Gravedigger
Netrunner-gravedigger-


Bazyn: (3/5) No, nareszcie coś dla Jazgota. Gravedigger w połączeniu z Impami i Parasitem da nam możliwość strashowania paru dodatkowych kart z talii korpa. Dzięki temu, że jego efekt odpala się także, gdy korp sam sobie trashuje nieudane pułapki lub nieaktualne lody, możemy ograniczyć przeciwnikowi pole manewru. Być może powstanie nowy Jazgot grający Gravediggerem, sztućcami, Eaterem i Keyholem. Nowy wirus musi konkurować o miejsce w decku z ogromną liczbą wirusów już opublikowanych, ale w odpowiedniej talii na pewno znajdzie sobie miejsce.

Jander: (3.5/5) Wirus pozornie nagradzający aktywną grę Noise’a. Z drugiej strony prostą opcją będzie naładowanie go Incubatorem i banalne trashowanie kart z R&D corpa click za kartę. Dodatkowo sam będzie ładował się, gdy corp będzie usuwał swoje zainstalowane karty, np. lody lub skończone kampanie reklamowe. Wredny program, Noise niestety będzie jeszcze silniejszy. Trzeba ją pilnować i w odpowiednim momencie usunąć znaczniki wirusów. Nie sądzę, żeby ta karta motywowała graczy wiernych Jazgotowi do gry sztućcami, raczej wzmocni obecny archetyp.

Blackj4zz: (3.5/5) Dla mnie Gravedigger to taki lepszy Data Leak Reversal. Patrząc, jak rzeczony resource szybko spada ze stołu, śmiem twierdzić, że korporacje zrobią dużo, aby uniemożliwić runnerom swobodne millowanie R&D.

Grabarz wygląda na wredną zagrywkę psychologiczną (podobnie jak Housekeeping), która może nie być aktywnie wykorzystywana na stole, a mimo to poważnie popsuć plany przeciwnikowi.

Virus trafi do nowych decków opartych o Hivemind/Preognitor/Virus Breeding Ground, gdzie pasywnie pozwoli palić dwie górne karty z R&D/turę.

Lajcik: (4/5) Gravedigger jest przede wszystkim kartą do irytowania korporacji. Jest trochę trudniejszy do karmienia, ale łatwiejszy do wystawienia od Data Leak Reversal, przez co jest bardziej uniwersalny. Praktycznie w każdej grze będą spadać zainstalowane karty u korporacji, dzięki czemu będziemy mogli być natrętnym anarchem. Warto znaleźć dla niego miejsce w każdym decku, w którym znajduje się Djinn. Można go rozważyć nawet jako jedynego wirusa w decku, bo jest samowystarczalny. Sądzę, że może być też fajnym splashem do criminala w odpowiednim połączeniu.

Hivemind
Netrunner-hivemind-


Lajcik: (5/5) Hivemind wprowadza istną rewolucję do pasjansów wirusowych. Można je lubić lub nie, ale trudno odmówić tej karcie tytułu królowej wirusów. Jestem zachwycony, że Hivemind daje nowe życie kilku zapomnianym i nigdy nie widywanym wirusom. Ale o tym za chwilę.

Przede wszystkim Hivemind jest kartą, pod którą trzeba będzie budować deck, jest ona bezużyteczna, jeżeli nie będziemy na nią dokładać wirus counterów. Z tego powodu właściwie obowiązkowe jest granie jej w połączeniu z Incubator, Virus Breeding Ground, Grimoire lub Surge. W praktyce prawdopodobnie będziemy chcieli grać kombinacją tych kart. Bardzo przydatne będą tutaj też Progenitor albo Fester, które pomogą przetrwać i zniechęcić korporację do czyszczenia wirusów. Mając Progenitor i 2x Virus Breeding Ground mamy właściwie gwarancję 3 counterów na Hivemindzie w każdej turze.

Co nam umożliwia taki Hivemind, naładowany choćby 3 counterami? Nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że Parasite’y będą leciały gęsto, niszcząc ICEy praktycznie w momencie pojawienia się na stole, a Medium i Nerve Agent kopią głęboko. Hivemind daje też nowe życie Darwinowi, czyniąc z niego bardzo porządnego AI breakera.

Najbardziej jednak cieszy mnie fakt, że Hivemind daje życie starym (pewnie zapomnianym przez niektórych) kolorowym wirusom. Największym powodzeniem pewnie będzie cieszyła się Chakana, która pozwoli podnieść koszt agend dla korporacji i właściwie wyłączy możliwość scorowania z ręki. Deep Thought z kolei pozwoli ocenić, czy chcemy w danej atakować R&D. Gorman Drip da nam darmowe kredyty nie zużywając counterów z Hiveminda. Pheromones za to może pojawić się w deckach agresywniej atakujących HQ i umożliwi wielokrotne zagrywanie Vamp za grosze.

Moim zdaniem Hivemind to nowa wiosna pasjansów wirusowych i mam nadzieję, że nie będzie to jeden oklepany archetyp, bo widzę tu potencjał dla kilku ciekawych pomysłów.

Bazyn: (4/5) Ciężko się z Lajcikiem nie zgodzić. Hivemind to karta, która odpowiednio użyta, znacznie wzmocni talie opierające się na wirusach. Koniecznie trzeba ją połączyć z Virus Breeding Ground, a najlepiej też z Progenitorem, a także z wirusami, które korzystają z dużej liczby żetonów wirusów, ale ich nie zzużywają: Parasite, Chakana, Medium czy Nerve Agent.

Jander: (4/5) Druga karta runnerów kosztująca 5 influence, pierwszą był Escher. Nie sądzę jednak, żeby Hivemind miał podzielić los Eschera, choć trzeba będzie budować wokół niego deck. Mam nadzieję, że otworzy to głowy deckbuilderów na nowe Anarchowe pomysły, zamiast wzmacniać millującego Noise’a. Niezpurgowany Hivemind może wygrać runnerowi grę, więc radzę zwracać na to uwagę, by nie obudzić się z przekopaniem połowy R&D przez dwa Medium zainstalowane w jednej turze. Sytuacja sprawdzenia ręki corpa przez nagłe zainstalowanie Nerve Agenta i naładowanie go Incubatorem zdarza się już często.

Blackj4zz: (4/5) Moi przedmówcy wyczerpali temat zastosowań Hivemind. Ciężko się nie zgodzić, że jest to powiew świeżości w półświatku wirusów. Jest to program zbalansowany i wymaga kilku kart (Inkubator, Preognitor, MU, inne wirusy), aby rosnąć w siłę. Może być ciężko złożyć deck, który konsekwentnie będzie je dobierał w dobrej kolejności i wygrywał gry.

Hivemind to bardzo dobra karta, z drugiej strony mi się ona nie podoba. Dlaczego? Aby działać, program ten potrzebuje wirus tokenów. Te mogą można mu dostarczyć Virus Breeding Groundami albo Incubatorami. W przypadku Virus Breeding Groundów otrzymujemy pasywny deck, w którym połowę klików Anarch przeznacza na przekładanie counterów i klinczuje rozgrywkę Chakanami, albo milluje Gravediggerem czy Hemorrhage. W przypadku Inkubatorów otrzymujemy szalone kombo decki, które muszą wykorzystać pojedyncze tury do wygrania gry. Oba typy w moim odczuciu odchodzą od “klasycznego”, interaktywnego netrunnera.

Progenitor
Netrunner-progenitor-


Blackj4zz: (2/5) Progenitor to bardzo fajna karta, chroniąca przed czyszczeniem wirusów poza tym, że właściwie tego nie robi 😉

Protoplasta będzie dawał nam dużo w momencie hostowania na nim kart, które działają z małą ilością znaczników wirusów lub gdy w decku posiadamy dodatkowo Virus Breeding Ground.

Potencjalnie chciałbym hostować na nim: Incubator, Impa, Chakanę, Hivemind lub ewentualnie Crypsisa. Gdy w decku miałbym tylko karty typu Datasucker, Medium czy Nerve Agent – to wybrałbym Djinna. Koszt instalacji i pamięci jest bardzo kuszący, ale umożliwia korporacjom tanie niszczenie naszego riga poprzez Power Shutdown. Koszt influence jest dosyć wysoki, dlatego nie spodziewam się splashu tej karty w innych frakcjach.

Lajcik: (3.5/5) A mi się Progenitor bardzo podoba, bo przede wszystkim zniechęca korporację do purgowania wirusów. Podstawową synergią jest oczywiście nowy Hivemind, ale Medium czy Datasucker są równie dobrym kandydatem do hostowania. Jak w przypadku każdej z kart hostujących setup jest nieco kłopotliwy, bo wymaga instalowania zabawek w odpowiedniej kolejności, ale u Noise’a grającego układanki pasjansowe podparte Wyldside powinno dać radę. Warto jednak sobie zadać pytanie jak bardzo istotne dla działania decku jest ‘ocalenie’ tego virus tokena w przypadku purge.

Bazyn: (3/5) Karta podobna do Djinna – dodatkowa pamięć na wirusy plus bonus. W większości wypadków myślę, że Djinn będzie lepszym wyborem – dodatkowa umiejętność wydaje się być u niego bardziej uniwersalna, pozwala też zagrać nam jednego wirusa więcej. Wyjątkową sytuacją jest używanie Hiveminda, który umieszczony na Progenitorze sprawia, że zawsze, na każdym wirusie będziemy mieli co najmniej jeden znacznik wirusa.

Jander: (2.5/5) Nie nazwałbym wyjątkową sytuację hostowanie Hivemind(2 MU) na Progenitorze – myślę, że to będzie podstawowe zastosowanie tej karty. Rozpoczęcie gry z obydwoma będzie znakomitym początkiem dla Anarcha. Niestety, jak było wspomniane, jest to karta bardzo wrażliwa na Power Shutdown, więc możliwe, że niezbędne będzie granie z jakąś ochroną przed trashowaniem. Ewentualnie po prostu spróbować nie instalować Progenitora w czasie gry z Weylandem.

W ostatniej, czwartej, części recenzji – opiszemy pozostałe karty Anarchów oraz wszystkie karty neutralne dla runnerów.